Audiowizualni.pl

Serwis informacyjny polskich producentów filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych i programów telewizyjnych

Jesteś tutaj: Home RFF BAZA INFORMACJI O RFF Wywiad: RFF Śląsk (Śląski Fundusz Filmowy)

Baza informacji o Regionalnych Funduszach Filmowych

Wywiad: RFF Śląsk (Śląski Fundusz Filmowy)

Od 2014 roku uruchomiliśmy ścieżkę crowdfundingową, uruchomimy również dwa kolejne narzędzia finansowe, rozbudowujące działalność Funduszu – mówi Mariusz Wróbel. Dyrektor Instytucji Filmowej Silesia-Film opowiada o staraniach o koprodukcje międzynarodowe, rozbudowywaniu działalności Śląskiego Funduszu Filmowego i realizowaniu na Śląsku coraz lepszych produkcji filmowych.

Od 2008 roku Śląski Fundusz Filmowy dofinansował prawie tyle samo fabuł, co dokumentów. To wyjątkowa sytuacja, bowiem większość funduszy najczęściej wyraźnie wspiera projekty dokumentalne. Czy jakiś gatunek filmowy może lepiej przysłużyć się promocji regionu, niż inny?
Priorytetem dla Śląskiego Funduszu Filmowego jest jakość filmów – jeśli składane są dobre merytorycznie projekty, wysoko oceniane przez ekspertów i mające potencjał albo artystyczny, albo komercyjny, to jest to już wystarczająca przesłanka do tego, by komisja ŚFF taki projekt brała pod uwagę jako wart dofinansowania. W podejmowanych decyzjach nie są ważne gatunki czy rodzaje filmowe - nie wydaje się nam, by w jakikolwiek sposób przekładały się one na efekt promocyjny dla regionu. Najważniejsze jest to, co dzieje się z danym tytułem już po jego wyprodukowaniu – obecność na festiwalach, dystrybucja kinowa czy sprzedaż zagraniczna. Im większa grupa odbiorców filmu w kraju i za granicą, tym lepszy efekt promocyjny. A temat filmu, wykorzystane lokacje czy nazwiska twórców mogą podkreślać udział regionu w produkcji tak fabuły, jak i dokumentu. Najważniejsze, by były to przede wszystkim dobre filmy, o których będzie się rozmawiać jeszcze długo po premierze – tak jak dzieje się to z „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida czy „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy.

W ciągu kilku lat swojej działalności Fundusz wsparł też koprodukcje międzynarodowe - „Kreta” Rafaela Lewandowskiego i „Kongres” Ariego Folmana. Czy producenci zgłaszają wiele takich projektów pod ocenę ekspertów?
Właśnie ze względu na ich późniejszy udział w festiwalach i zazwyczaj szerszą dystrybucję kinową dzielnie walczymy o interesujące koprodukcje, także te międzynarodowe. Tę walkę ułatwia aktywność Instytucji Filmowej SILESIA FILM  w sieci Cine-Regio. Jej celem jest rozbudowa regionalnej infrastruktury filmowej w Europie. Codzienną, mrówczą pracę wykonuje również nasza Silesia Film Commission, czyli część filmowej instytucji odpowiedzialna za specjalistyczne działania polegające na ścisłej współpracy z branżą. To głównie dzięki działaniom SFC producenci filmowi dowiadują się o potencjale województwa śląskiego, a dzięki dobremu serwisowi coraz częściej chcą właśnie tutaj kręcić filmy, korzystając z finansów przyznawanych przez Śląski Fundusz Filmowy. Co prawda, projektów międzynarodowych nadal jest mniej od aplikujących do funduszu produkcji polskich, niemniej ich liczba sukcesywnie rośnie. Mam nadzieję, że wprowadzane nowe narzędzia wsparcia finansowego filmowych produkcji, jakie pojawią się w Funduszu do końca 2014 roku, przyciągną na Śląsk jeszcze lepsze projekty. Obok tradycyjnej drogi, polegającej na ocenie eksperckiej, od tego roku uruchomiona została ścieżka crowdfundingowa. W perspektywie kwartału pojawi się również fundusz pożyczkowy oraz promesa, a także wsparcie dystrybucji filmów. Mam nadzieję, że taki pakiet zaspokoi potrzeby nawet najbardziej wymagających producentów, tak polskich, jak i zagranicznych. A nam da możliwość koprodukowania coraz większej ilości dobrych projektów międzynarodowych i przyniesie tytuły, które zyskiwać będą i uznanie widzów, i zbiorą nagrody na festiwalach.

Dzięki Funduszowi powstały filmy, które odniosły znaczące sukcesy za granicą – nagrodzone m.in. w Montrealu „Chce się żyć” Macieja Pieprzycy i nagrodzony Europejską Nagrodą Filmową w kategorii najlepszego filmu animowanego wspomniany „Kongres” Folmana. Co jest przyczyną tak dobrych artystycznych wyników? Czy - po prostu - trafiają do Państwa świetne projekty?
Śląski Fundusz Filmowy działa już siedem lat i dał się poznać jako rzetelny Fundusz, przede wszystkim pomagający producentom. Jego uzupełnieniem jest wszak Silesia Film Commission, nie tyko doradzająca, ale i przeprowadzająca przez procedury administracyjne. Jednym słowem – Fundusz zdobył szacunek producentów, traktujących nas jako rzeczywistego partnera przy swoich produkcjach. I być może właśnie dlatego, że daliśmy się poznać jako wymagający, ale kompetentny partner, coraz częściej trafiają do nas projekty naprawdę przedniej jakości, które potem odnoszą sukcesy. Nas oczywiście niezwykle to cieszy i sukcesów na festiwalach życzymy każdej naszej koprodukcji. Warto też podkreślić, że Śląsk od dawien dawna obfituje w filmowe talenty – wystarczy wymienić choćby Lecha Majewskiego, Magdę Piekorz, Macieja Pieprzycę czy Michała Rosę… Mamy też na podorędziu bardzo dobrych fachowców, dzięki którym twórcy filmów realizowanych w naszym regionie naprawdę nie mają się czego wstydzić – są to obrazy na wysokim, światowym poziomie i właśnie coraz częściej świat je zauważa. Bo to są po prostu świetne produkcje.

Jakie śląskie lokacje najchętniej wybierają producenci?
Zadziwiające jest to, że największą popularnością cieszy się architektura nowoczesna, także ta zrewitalizowana, jak również przestrzeń publiczna wokół niej. Mam na myśli na przykład nową siedzibę Muzeum Śląskiego, Szyb Wilson, biurowiec przy Chorzowskiej 50 czy gmach katowickiego Sądu Okręgowego. Oczywiście producenci pytają także o lokacje w Beskidach, sporo ujęć kręconych jest w miastach Metropolii (w Bytomiu, Gliwicach czy Zabrzu), coraz aktywniejsze są też Pszczyna i Częstochowa oraz gminy jurajskie. To, co przyciąga producentów na Śląsk, to po pierwsze różnorodność lokacji, po drugie nieznaczne odległości między nimi. Liczy się zróżnicowanie geograficzne i kulturowe a tymi naprawdę możemy się pochwalić. Dużym atutem jest to, że na Śląsku wszędzie jest blisko – różnorodne lokacje łączy bardzo dobra infrastruktura drogowa. Wystarczy niespełna godzina, by przejechać z pustyni do zamku, z zamku do miasta-ogrodu (czyli jednego z patronackich osiedli) a z miasta-ogrodu nad jezioro. Powoli chyba kończy się jednak mit Śląska jako przestrzeni pełnej kopalnianych szybów i dymiących hutniczych kominów – producenci mają otwarte oczy i zauważają o wiele więcej, niżby się mogło na pierwszy rzut oka wydawać. I coraz częściej biorą pod rozwagę Śląsk, gdy myślą o miejscu, w którym ulokują swoją produkcję.

Śląski Fundusz Filmowy sytuuje się w pierwszej trójce funduszy, które najhojniej subsydiują projekty filmowe. Wysokość dofinansowania jest co roku mniej więcej taka sama. Skąd tak dobra dyspozycja finansowa Funduszu? Jaka jest jego przyszłość?
Rzeczywiście staramy się wspierać Śląskim Funduszem Filmowym projekty na tyle wyraźnie, by producenci odczuli w budżecie nasz wkład. Nie zawsze uda się danemu producentowi przyznać pełną kwotę, o jaką wnioskuje, niemniej dążymy do tego, by nie rozmieniać aplikujących projektów na drobne. O tym, że w rankingach plasujemy się w gronie funduszy najhojniej dofinansowujących filmy, nie wiedziałem. Cieszy mnie jednak to, że takie a nie inne decyzje znajdują zrozumienie w oczach producentów – czasem rzeczywiście mniej znaczy więcej – mniejsza ilość, ale wysoko dofinansowanych projektów to większa szansa, że producent film skończy w terminie, że rozpocznie się wędrówka filmu po festiwalach, że film pojawi się w kinach.

Nasze umowy są dość restrykcyjne – staramy się być rzetelnym partnerem i, nie ukrywam, dbamy o swoje interesy. Co, oczywiście, nie oznacza utrudniania życia producentom – wprost przeciwnie, pomagamy im w każdej przestrzeni, w jakiej ta pomoc jest im potrzebna. Z tego wszak powodu niespełna dwa lata temu pojawiła się i z coraz większym impetem działa Śląska Komisja Filmowa. Stąd również decyzja o nowych instrumentach finansowych, jakie pojawią się w Funduszu. Wracając jednak do finansów – dbamy o nasze koprodukcje, ponieważ każda złotówka wypracowana przez film dofinansowany ze środków Śląskiego Funduszu Filmowego wraca do Funduszu i w kolejnym roku znowu przekazywana jest producentom. Jest to niezwykle ważne w obliczu nierównego dofinansowania Funduszu przez Samorząd Województwa Śląskiego, skąd pochodzi większość środków – przykładowo w roku 2012 wyniosło ono półtora miliona złotych, rok później spadło do kwoty pół miliona, ale dzięki przychodom z koprodukcji udało się nam go podnieść o ponad 165 tysięcy złotych, czyli ponad jedną trzecią kwoty wyjściowej. W tym roku ponownie powiększyliśmy o jedną trzecią dwukrotnie większy wkład Samorządu Województwa i budżet Śląskiego Funduszu Filmowego wyniósł dokładnie milion 310 tysięcy 681 złotych.

A jaka jest przyszłość Funduszu? Myślę, że producenci będą korzystać z niego w jeszcze szerszym zakresie. Od 2014 roku uruchomiliśmy ścieżkę crowdfundingową – tutaj to potencjalni widzowie a nie eksperci decydują o powodzeniu projektu. Jeśli producent zbierze pieniądze na produkcję za pomocą crowdfundingu, Śląski Fundusz Filmowy automatycznie zamknie budżet filmu, zgodnie z warunkami określonymi w regulaminie. Do końca roku uruchomimy również dwa kolejne narzędzia finansowe, rozbudowujące działalność Funduszu – jedno z nich oparte będzie na preferencyjnej pożyczce i skierowane do producentów, mających kłopot z zamknięciem budżetu już na etapie postprodukcji, zaś drugie będzie miało charakter promesy. Już w październiku tego roku powiększymy nasze zaangażowanie o dystrybucję filmów dokumentalnych i młodzieżowych. Przychody z tej działalności będą kolejnym źródłem zasilającym Śląski Fundusz Filmowy.

W przyszłym roku [2015 - przyp. red.] planujemy uruchomienie jeszcze jednego narzędzia łączącego dofinansowanie Funduszu z wkładem finansowym biznesu. Aktualnie konsultujemy nasze pomysły ze środowiskiem producenckim i, oczywiście, z prawnikami. Z perspektywy Instytucji Filmowej SILESIA FILM najważniejsze jest to, by stworzyć w Śląskim Funduszu Filmowym takie narzędzia, które będą dawały producentom możliwie szerokie spectrum dofinansowania: od tradycyjnej oceny eksperckiej, przez crowdfunding, po realizację promesy oraz możliwość pożyczki na bardzo preferencyjnych zasadach. Nie zmieni się jedno: każda z produkcji korzystających z ŚFF będzie musiała mieć związek z województwem śląskim albo przez miejsce realizacji, albo przez temat, albo przez oba te aspekty.

Jaki jest najciekawszy projekt dofinansowany w 2014 roku?
W każdym z filmów dofinansowanych w 2014 roku pokładamy duże nadzieje. Komisja ekspercka wskazała trzy tytuły, charakteryzujące się nie tylko wysokim poziomem artystycznym, ale i sporymi szansami na sukces kinowy. Przypomnę, że były to: „Szczęście świata” w reżyserii Michała Rosy, „Wspomnienie lata” Adama Guzińskiego oraz najnowszy film Lecha Majewskiego zatytułowany „Dolina Bogów”. Niestety okazało się, że producent „Wspomnienia lata” zmuszony był wycofać się z negocjacji warunków umowy – w związku z czym kwota wydatkowana została na dwa filmy z listy rezerwowej: międzynarodową koprodukcję „Demon” w reżyserii Marcina Wrony oraz „Dzień Czekolady” Jacka Piotra Bławuta. Summa summarum mamy więc cztery aktualnie realizowane produkcje – nie chciałbym jednak wyróżniać żadnej z nich, bo wiele jeszcze może się zdarzyć. Podpisaliśmy umowy koproducenckie i za każdy z tych filmów trzymamy kciuki, każdemu kibicujemy i każdy wspieramy na tyle mocno, na ile jesteśmy w stanie (parę dni temu w prowadzonym przez Instytucję katowickim kinie Kosmos odbył się casting do „Doliny Bogów”). Jakby nie patrzeć i jakby nie liczyć, to w 2014 roku dofinansowanie Śląskiego Funduszu Filmowego uzyskały cztery ze zgłoszonych trzydziestu siedmiu projektów. To znaczy, że na owoce każdego z owych czterech filmów równie mocno liczymy. Wszak to twardy biznes, w którym liczy się każdy grosz a pieniądz robi pieniądz.

Czy Funduszowi, wspierającemu rozwój kinematografii poprzez dofinansowanie rodzimych produkcji, udało się pobudzić lokalną gospodarkę dzięki promocji regionu?
Efekt ekonomiczny dla regionu jest oczywiście jednym z ważniejszych czynników, jakie brane są pod uwagę podczas wyboru projektów, których producentom proponowane jest dofinansowanie. Specjalnie używam tu sformułowania „proponowane”, ponieważ zasada jest taka, że Śląski Fundusz Filmowy wskazuje tytuły do dofinansowania, jednakże ma ono miejsce dopiero po podpisaniu umowy. A w umowach jesteśmy niezwykle szczegółowi, właśnie między innymi z powodów ekonomicznych. Zdarza się i tak (nieczęsto, ale się zdarza), że producent wytypowanego do dofinansowania tytułu nie jest w stanie przystać na zasady, jakie proponujemy i do podpisania umowy nie dochodzi. W tym momencie ważne stają się filmy wskazane jako tytuły znajdujące się na liście rezerwowej. Wracając jednak do Pani pytania – nie wiem, czy udało się nam pobudzić lokalną gospodarkę dzięki promocji regionu, na pewno jednak udaje się nam ściągać na Śląsk coraz lepsze produkcje a także angażować w nią firmy z sektora audiowizualnego działające w regionie. Aby nie być gołosłownym – na przykład producent „Kongresu” wydał na terenie naszego województwa pięciokrotność kwoty, jaką uzyskał w ramach Śląskiego Funduszu Filmowego. Choć może nie jest to szczególnie dobry przykład, bo aż tak wysokich wymagań w stosunku do producentów nie mamy... Niemniej oczywiście taka skala „powrotu” środków do regionu działa dość mocno na wyobraźnię i odpowiada w klarowny sposób na pytanie, dlaczego warto ściągać produkcje filmowe i dlaczego tak ważne jest istnienie funduszy regionalnych, z których mogą korzystać producenci. Nieprzeceniona jest też siła nagród, jakie zdobywają w Polsce i na świecie filmy przez nas koprodukowane.

Czy – a jeśli tak, to jak – Śląski Fundusz Filmowy wpływa na lokalny rynek pracy?
Przede wszystkim Śląski Fundusz Filmowy, dzięki bazom branżowym prowadzonym przez Silesia Film Commission, oddaje w ręce producentów zasoby regionu – technologiczne i ludzkie. Nie brak tu naprawdę światowej klasy fachowców, a firmy, które działają, dysponują świetnej klasy sprzętem. Nie zawsze jednak producenci wiedzą o możliwościach tkwiących w regionie. Stąd nasza troska o to, by baza branżowa się rozrastała i – co ważne – udostępniana była producentom bezpłatnie, bo przecież nie trzeba korzystać z pieniędzy Śląskiego Funduszu Filmowego, by móc współpracować z firmami filmowego i okołofilmowego środowiska. Kierunek powinien być wszak odwrotny. Mocno wierzę w to, że lepsza jakość produkcji dofinansowanych ze Śląskiego Funduszu Filmowego ma wpływ na poprawę konkurencyjności, ponieważ producenci coraz częściej i w coraz większym zakresie chcą produkować filmy właśnie na terenie województwa. Co oczywiście nie znaczy, że mamy jako region spoczywać na laurach – dobry biznes potrzebuje wiedzy, umiejętności, sprzętu i życzliwego wsparcia, nie potrzebuje za to roszczeń, pretensji i lokalnych koterii środowiskowych. Od tych staramy się być jak najdalej, dlatego dajemy wolność producentom – zasada jest prosta: na terenie województwa śląskiego ma zostać wydatkowane co najmniej 50 procent kwoty będącej naszym wkładem koprodukcyjnym. Jeśli jednak wydatkowane jest 500 procent, również nie mamy nic przeciwko temu.

© Audiowizualni.pl 2014

AddThis Social Bookmark Button
 
 
 
 
Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!