Audiowizualni.pl

Serwis informacyjny polskich producentów filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych i programów telewizyjnych

Jesteś tutaj: Home Postprodukcja Kopia filmowa Archiwizacja - Dlaczego profesjonalna archiwizacja obrazu filmowego ma sens?

Archiwizacja - Dlaczego profesjonalna archiwizacja obrazu filmowego ma sens?

Ostatni akt archiwizowanego w wersji cyfrowej “Katynia” Andrzeja Wajdy, przechowywanego w Filmotece Narodowej, został utracony. Przyczyną mechanicznego uszkodzenia jednego z dysków był najprawdopodobniej jego upadek. Na szczęście, istnieje jeszcze wersja HD na kasetach oraz analogowa. W świetle tego zdarzenia powraca temat archiwizacji polskich filmów. Co powinniśmy zrobić, by zachować je dla przyszłych pokoleń?...

Taśma światłoczuła

Ewa Chudzik, kolorystka Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych sądzi, że najlepszą formą archiwizacji materiałów filmowych jest zapis na taśmie filmowej, na przykład w procesie Digital Intermediate: - Ponad stuletnia historia kinematografii dowiodła, że nawet najstarsze filmy zapisane na taśmie światłoczułej można obecnie odczytać i odtworzyć. Niejednokrotnie, w dosyć krótkiej z kolei historii zapisu na różnorodnych nośnikach cyfrowych dochodziło do utraty danych lub braku możliwości ich odczytu. Jeżeli natomiast materiał zarchiwizowany jest na taśmie światłoczułej, można z niego w zależności od aktualnych potrzeb na przykład wykonać skany, przegrać na telekinie w postaci kaset emisyjnych, przekopiować na dyski, wykonać DVD, Blue ray itp.

Podobny pogląd reprezentuje Małgorzata Roguska, kierownik laboratorium Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych. Uważa ona, że na obecnym etapie technologicznym archiwizacja cyfrowa nie gwarantuje pewnej ochrony zbiorów filmowych i wymaga dużych nakładów finansowych: - Wiąże się to z brakiem nośnika, który umożliwiałby długotrwałe zachowanie zapisanych na nim danych. Dlatego zawsze powtarzam na różnych spotkaniach i wykładach, że najlepszym zabezpieczeniem filmów jest ich naświetlenie na taśmę światłoczułą - negatyw obrazu 35mm. Dotyczy to zarówno nowopowstałych i powstających filmów, jak i filmów po rekonstrukcji cyfrowej. Przykładem jest „Katyń”. Gdyby nie to, że ma on swoją wersję analogową - negatyw obrazu 35mm - to nie byłoby możliwe odtworzenie zarchiwizowanego cyfrowo, a straconego, ostatniego aktu filmu. Poprzez zeskanowanie tego aktu możliwe było odtworzenie danych cyfrowych. Tak samo stało się z filmem „Z odzysku” Sławomira Fabickiego, który także stracił dwa akty zapisanego cyfrowo filmu. Tu również pomogła jego wersja analogowa. Tak samo jak w przypadku „Katynia”, dane cyfrowe odtworzono poprzez skan negatywu. Przytoczone wyżej przykłady tylko utwierdzają w przekonaniu, że jedynym jak na razie gwarantem archiwizowania na bardzo długi okres jest taśma światłoczuła 35mm. Dlatego powtarzam, że oprócz cyfrowego zapisu należy archiwizować materiały filmowe na taśmie światłoczułej 35mm, bo za chwilę może się okazać, że stracimy bezpowrotnie wiele dobrych materiałów filmowych. Uważam też, że stare filmy poddawane rekonstrukcji cyfrowej, powinny być również zarchiwizowane na taśmie światłoczułej a oryginalny negatyw powinien zostać zachowany. Co do częstości restaurowania starych filmów, to zależy to od potrzeb producentów i zmian technologicznych.

Piotr Karniewicz, Dyrektor Sprzedaży w Digital 35 - uprzednio Business Unit Manager w dziale kinematografii Kodak Polska – jest zdania, że archiwizacja na taśmie filmowej dalej jest najbezpieczniejszym sposobem archiwizacji obrazu filmowego i w długim okresie czasu dużo tańszym, niż przechowywanie plików cyfrowych: - Sytuacja z dyskiem twardym “Katynia” pokazuje, że materiał cyfrowy jest źle przechowywany w Filmotece Narodowej, skoro przez siedem lat nie powstała żadna zapasowa kopia tego materiału.

Podejście indywidualne

Aleksandra Kraus, kolorystka pracująca przy filmach współczesnych oraz rekonstrukcji cyfrowej klasyki polskiego kina przestrzega, że podczas rozważania tematu archiwizacji starych filmów na taśmie światłoczułej należy uświadomić sobie kilka aspektów problemu: - Mogę wymienić kilka powodów, dla których nie jest to idealna metoda. Jednak zalecałabym podejście indywidualne, gdyż filmy bywają zniszczone w bardzo różny sposób i w różnym stopniu. Są dwa przypadki – filmy już zrekonstruowane cyfrowo oraz te, które zostały oryginalnie nakręcone na taśmie i nie zostały zdigitalizowane w żaden sposób. W pierwszym przypadku należy się liczyć z tym, że podczas naświetlenia praca dokonana podczas rekonstrukcji nie zostanie utrwalona w stu procentach, ponieważ na nowym nośniku mogą się pojawić nowe brudy, które w procesie rekonstrukcji są zwykle całkowicie usuwane cyfrowo. Nie zostanie również zachowana oryginalna korekcja koloru, ponieważ negatyw odwzorowuje barwy w sposób logarytmiczny. Dodatkowo z czasem mogą pojawić się wszystkie uszkodzenia, z jakimi mamy do czynienia obecnie przy starych negatywach, czyli migotanie obrazu, płowienie kolorów itp. Reasumując, moim zdaniem filmy zrekonstuowane cyfrowo lepiej przechowywać w formie cyfrowej, co jakiś czas archiwizując je na nowych nośnikach cyfrowych. Jeśli chodzi o filmy, przy których dysponujemy jedynie ich wersją światłoczułą rozsądnym byłoby przekopiowanie ich - zrobienie dubnegatywu - na nowszy materiał. W ten sposób odwzorujemy dokładnie stan filmu, w jakim znajduje się on obecnie, plus – oczywiście - mogą powstać dodatkowe uszkodzenia. Tak jak zawsze kiedy mamy do czynienia z taśmą, należy pamiętać, że kolejne kopiowania stykowe materiałów nigdy nie podnoszą jakości kopiowanego materiału, mogą ją jedynie obniżyć, na przykład wytracić część szczegółów z bieli lub czerni. Jednak w przypadku filmów bardzo starych nie powinniśmy mieć do czynienia z żadną utratą jakości, gdyż nowe materiały światłoczułe są znacznie doskonalsze od starych.

Taśmy LTO

Według Piotra Karniewicza pliki cyfrowe powinny migrować na inne nośniki: - Muszą być przegrywane bądź na dyski lub na LTO (Linear Tape-Open – technologia przechowywania danych na taśmie magnetycznej – przyp. red.) w interwałach czasowych minimum co dwanaście miesięcy.

Jędrzej Sabliński, szef DI Factory przypomina, że kiedyś producenci uważali, iż jeden twardy dysk wystarczy, by zabezpieczyć film: - Ale dyski twarde są tylko nośnikami danych a nie archiwizacyjnymi. Rolę archiwizacyjną pełnią dziś magnetyczne taśmy LTO, służące do zapisu danych. Koszty archiwizacji są duże – podkreśla Jędrzej Sabliński. - Mówiąc twardy dysk, mamy na myśli także macierze dyskowe. Producenci najczęściej kupują najtańsze nośniki, co już z założenia jest niewłaściwe. Materiał z planu zdjęciowego powinien być zabezpieczony tego samego dnia. Zdarza się, że tanie nośniki są jednocześnie wolnodziałającymi nośnikami, co skutkuje opóźnieniami w zabezpieczaniu danych. Potrzebne są takie, które spełniają wymagania danej produkcji. Dwa nośniki to zdecydowanie za mało. Trzeba też pamiętać, że jeżeli seria dysków do backupów jest wadliwa, to wszystkie dane są zagrożone.

Kamil Rutkowski, szef technologii w DI Factory podkreśla znaczenie LTO, taśmy-wzorca, wywodzącej się z IT sektora bankowego: - Cała nasza branża na świecie używa już LTO, począwszy od danych kamerowych po etap dystrybucji. Twardy dysk jest bardzo wrażliwy, co dobitnie pokazał wypadek związany z “Katyniem”. Technologia multiplikacji materiałów jest jedyną metodą gwarantującą ich przetrwanie. W przypadku danych cyfrowych, jeżeli “wypadnie” fragment pliku, to już go nie ma. Dlatego trzeba dbać o to, by dane były duplikowane na innych nośnikach – zarówno twardych dyskach, jak i kasetach LTO. Właściwie, nawet trzy kopie nie są wystarczające. Dane na dyskach mogą przetrwać maksymalnie trzy lata - obraz i dźwięk razem – podkreśla Kamil Rutkowski. - Na LTO – teoretycznie do trzydziestu lat, zaś dane na taśmie światłoczułej w postaci pikseli - pięćset lat. LTO jest obecnie najpewniejszym nośnikiem. Nośniki cyfrowe się zmieniają, ich zdolność magazynowania danych powiększa się mniej więcej dwukrotnie co półtora roku. Kasety LTO zmieniają się co dwa, trzy lata. Co jakiś czas dane cyfrowe trzeba przegrywać w inne miejsce i weryfikować proces przegrywania.

Andrzej Łucjanek, Członek Zarządu nagrodzonego przez Polski Instytut Sztuki Filmowej studia Fixafilm uważa, że w archiwizacji trzeba używać sprawdzonych środków: - Z taśmami LTO mamy dwudziestoletnie doświadczenie. Odpowiednio przechowując taśmy magnetyczne, cyklicznie je sprawdzając, migrując na kolejne wersje mamy pewność, że dane są dobrze zabezpieczone. Najlepszym sprawdzonym zabezpieczeniem dla obrazu filmowego jest naświetlenie na taśmę światłoczułą - przetrwała ponad sto lat – i na przykład przekazanie jej do Filmoteki Narodowej, dysponującej odpowiednim zapleczem. Taki nośnik powstał w przypadku “Katynia”. O tym, czy nowopowstały polski film jest zabezpieczony na materiale światłoczułym, często decydują kwestie finansowe. Uważam, że taka kopia powinna zostać wykonana pomimo znaczących kosztów. Zabezpieczenie na taśmie LTO jest tańszą opcją. W Fixafilm używamy ich przy nowych produkcjach. Jeździmy na plany filmowe, gdzie codziennie schodzi z kamer ogromna ilość materiału. Robimy więc backupy już na planie, odpowiednio zabezpieczając nowopowstały materiał. Jest on zachowany do końca okresu postprodukcji. Producenci nie zawsze znajdują pieniądze na naświetlanie, więc proponujemy zachowanie masteru – wzorca cyfrowego – na kasetach LTO.

Pół tysiąca lat

Jędrzej Sabliński uważa, że oprócz twardego dysku – krótkotrwałego zabezpieczenia – i taśmy LTO - “średnioterminowego” zabezpieczenia – branża będzie zmierzać w stronę naświetlania materiału na taśmie filmowej: - Uczestniczymy obecnie w rozwoju projektu zachowania danych na taśmie światłoczułej w postaci pikseli. W ten sposób dane mogą przetrwać pięćset lat. To, że taśma filmowa okazuje się najtrwalsza, wcale nie dziwi. Pomimo badań nad strukturami kryształowymi taśma jest nośnikiem, który się sprawdził. Jesteśmy polskim przedstawicielem norweskiego projektu, obecnego już w kilkunastu krajach. Znajduje się on tuż przed wdrożeniem komercyjnym - w Brazylii i Indiach wdrożono go w sądownictwie. Chcielibyśmy zachować “Idę” Pawła Pawlikowskiego – najbardziej utytułowany film w historii polskiego kina – wedle reguł wspomnianego projektu, w przyszłym roku. Byłaby to świetna okazja do wypromowania takiej technologii archiwizacji. Sposób zapisu pikseli na taśmie filmowej jest taki, że może być w przyszłości odczytywane na jakimkolwiek urządzeniu do skanowania. Trwają prace nad zwiększeniem gęstości zapisu na rolce. Dziś to sto gigabajtów na rolce tysiącmetrowej. Nie jest to bardzo droga technologia, ponieważ równoważy się z zapisem obrazu na taśmie filmowej, w sposób tradycyjny, na naświetlarkach dostępnych na rynku. Koszt dwudziestu rolek z pikselami jest zbliżony do sześciu rolek z obrazem. Zapis na taśmie monochromatycznej, na srebrowym, wytrzymałym negatywie i poliestrowym, niezniszczalnym podłożu spowoduje, że może on przetrwać pięćset lat. Będzie to jeden z trzech nośników.

Kamil Rutkowski jest zdania, że trzeba zmienić technologię na taśmową – taką, by móc zapisać ilość danych w idealnej jakości: - Stąd idea naświetlania pikseli na taśmie filmowej. To hybryda sprawdzonego nośnika w postaci taśmy filmowej i danych cyfrowych, które nie mają ograniczeń. Powinna ona stać się standardem na rynku. Idea trzech rodzajów archiwizacji – dysku, LTO i norweskiego projektu, który zapewne zostanie oficjalnie zaakceptowany w Brukseli – może istnieć razem. Oczywiście, równie ważny jest odpowiedni do nich software oraz zapis z dokładną informacją na temat archiwizowanej produkcji.

Państwowe repozytorium - narodowy obowiązek

Według Grzegorza Molewskiego, pomysłodawcy i organizatora Cyfrowego Repozytorium Filmowego oraz koordynatora projektu KinoRP, w Polsce nie powstało jednak repozytorium z prawdziwego zdarzenia do przechowywania filmów zrealizowanych cyfrowo a Filmoteka Narodowa nie powinna przyjmować kopii cyfrowych, nie mając warunków do ich właściwego przechowywania: - Tymczasem master cyfrowy “Katynia” został tam złożony na dyskach w jednym egzemplarzu. Kopia cyfrowa musi być powielana niezależnie od ilości danych. W ilu egzemplarzach – to zależy od zdolności ekonomicznych. Kopie są kosztowne. A powinny być dwie, trzy kopie rozmieszczone w różnych miejscach. Od cyfry nie ma odwrotu. Kopia analogowa powinna być tworzona dla wieczystej archiwizacji, dla każdego filmu. Teraz rusza wielka akcja – ma być cyfryzowanych kilkaset filmów. Repozytorium musi powstać. Niektóre filmy mają tylko kopie DCP. Winna jest nie technologia cyfrowa, tylko brak procedur. Kopia z “Katyniem” doznała uszkodzenia mechanicznego – komuś upadł dysk i ten ktoś się nie przyznał. Pięć procent dysków ulega takim uszkodzeniom. Dyski cyfrowe służą do odtwarzania. Kopia cyfrowa jest niezbędna a światłoczuła niech służy do archiwizowania. Dźwięk zaś powinien być przechowywany oddzielnie na czarnych płytach. Powstałe archiwum powinno być utrzymywane przez państwo i dotowane przez dystrybutorów - proponuje Grzegorz Molewski. - Powinna być na nie przeznaczona również część opłaty audiowizualnej. Archiwum cyfrowe jest bardzo drogie w utrzymaniu. Materiał filmowy jest zawsze najlepszej jakości, gdy przechowywany jest na kopiach. Cyfra to tylko jego odwzorowanie. O archiwum cyfrowe – repozytorium - walczymy od 2006 roku. Rozmowy trwają do dzisiaj. W 2010 roku stworzyliśmy Repozytorium Filmowe, ale jest to tylko namiastka tego, co powinno już istnieć. Powinno się tym zająć Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Mamy już w Polsce ponad dwieście odrestaurowanych cyfrowo filmów – ponad sto dwadzieścia obrazów fabularnych, kilkadziesiąt dokumentów i animacji. I po co to wszystko, skoro nie ma kto tego oglądać? Telewizja odtwarza stare kopie analogowe, mając dostępne odrestaurowane kopie cyfrowe. Promocją cyfryzacji powinno się zająć środowisko filmowe, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Jędrzej Sabliński proponuje stworzenie miejsca, gdzie będą przechowywane taśmy LTO z polskim kinem, ale podkreśla, że wymaga to strategicznego działania: - Muszą znaleźć się pieniądze na utrzymanie takiego miejsca po tym, jak ono powstanie – na migracje danych, na kolejne generacje nośników. Powstanie państwowego repozytorium jest narodowym obowiązkiem. Kultura zawsze powinna być dofinansowywana. Potrzebne są konsultacje ze środowiskiem ekspertów z dziedziny IT, sztuki, itd. Wszystkie nasze filmy mamy zachowane na kasetach LTO, będących własnością producentów, którzy chętnie je u nas przechowują. Cały czas istnieje zapotrzebowanie na wykopiowanie fragmentów, na kolejne wersje. Czymś takim nie będzie się zajmowało państwowe repozytorium. Takie z prawdziwego zdarzenia ma Francja. W Stanach Zjednoczonych każda wytwórnia ma swoje repozytorium. Mają wszystkie wersje swoich filmów i zapisane wszystkie kadry z planu, co jest bardzo przydatne gdy po kilkunastu latach wchodzi kolejna wersja filmu wykonana w innej, nowszej technologii i wyższej rozdzielczości. U nas przykładem na to jest “Popiełuszko” Rafała Wieczyńskiego. Film powstał w 2009 roku a czteroodcinkowy serial na jego podstawie w 2013 roku.

Kamil Rutkowski wyjaśnia, że niektóre dane są mniej lub bardziej strategiczne z punktu widzenia dużego repozytorium: - Te pierwsze to na przykład dane kamerowe, potrzebne producentowi po kilku latach od zrealizowania filmu do zrobienia serialu.

Według Andrzeja Łucjanka przypadek “Katynia” pokazuje, co możemy utracić, jeśli branża dalej tak samo będzie podchodzić do kwestii archiwizacji i podkreśla, że od pewnego czasu działają dwa repozytoria filmowe a kolejne powstaną w niedalekiej przyszłości: - Jedno jest prywatne, to Cyfrowe Repozytorium Filmowe (CRF), dokąd trafia większość masterów po rekonstrukcjach, w których uczestniczyliśmy jako firma i gdzie są przechowywane oraz zabezpieczane w odpowiedni sposób przy użyciu taśm LTO i dysków twardych. Drugie działa przy Filmotece Narodowej, gromadząc materiały w ramach tej instytucji.

Pozostaje mieć nadzieję, że niefortunny przypadek “Katynia” - a raczej wypadek związany z filmem Andrzeja Wajdy – spowoduje intensyfikację planów i zamierzeń branży audiowizualnej związanych z nowoczesną i bezpieczną archiwizacją polskiego kina w XXI wieku.

© ANKH, Audiowizualni.pl 2016

AddThis Social Bookmark Button
 
 
 
 
Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!