Audiowizualni.pl

Serwis informacyjny polskich producentów filmów fabularnych, dokumentalnych, animowanych i programów telewizyjnych

Jesteś tutaj: Home Partnerzy Magazyn Filmowy SFP Development należy wzmacniać - rozmowa z Izabelą Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego [Magazyn Filmowy]

Development należy wzmacniać - rozmowa z Izabelą Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego [Magazyn Filmowy]

Artur Zaborski: Jak doszło do włączenia się Krakowskiego Biura Festiwalowego i Krakow Film Commision w projekt Less Is More, i co było tego przyczyną?
Izabela Helbin: Wszystko rozpoczęło się jeszcze na warsztatach TalentX, organizowanych w Amsterdamie przez Creative England w partnerstwie z Danish Film Institute, Irish Film Board i Netherlands Film Fund, przy wsparciu Kreatywnej Europy. Na miejscu rozmawialiśmy ze specjalistami z branży filmowej oraz przedstawicielami regionalnych funduszy filmowych, a także z osobami odpowiedzialnymi za promocję talentów branży audiowizualnej z całej Europy. Decyzje o zaangażowaniu Krakowskiego Biura Festiwalowego oraz Krakow Film Commission w Less Is More zapadły po długich rozmowach z przedstawicielami francuskiego Le Groupe Ouest, które jest wiodącym partnerem inicjatywy, a zarazem realizatorem ponad 50 projektów szkoleniowych i badawczych. Wymiana doświadczeń z partnerem, aktywnym ponad dziesięć lat w zakresie działania na rzecz rozwoju audiowizualnego, dała nam do myślenia. To właśnie wtedy, podczas wyjazdu do Amsterdamu, zrozumieliśmy, że Less Is More idealnie trafia w potrzeby polskiej branży audiowizualnej, a może nawet o pół kroku wyprzedza projekty realizowane w Polsce. Przyłączenie się do tej olbrzymiej i prestiżowej grupy to szansa, obok której nie mogliśmy przejść obojętnie.

Jakie mogą być konsekwencje dla polskich filmowców?
Już od kilku lat dyskutujemy w Polsce o konieczności wzmocnienia fazy developmentu filmowego. Profesjonalizacja branży w zakresie redukcji kosztów produkcji już na tym etapie, wspieranie młodych talentów i konsekwentne zaangażowanie w międzynarodowe działania środowiska filmowego są dla nas szczególnie ważne w codziennej pracy. Jeśli nie skoncentrujemy się wystarczająco mocno na wstępnej fazie produkcji, czyli już na etapie pisania scenariusza, to efekty mogą bardzo niekorzystnie odbić się na filmie. Często ograniczanie wydatków z powodu iluzorycznych oszczędności może położyć się cieniem na ogromnym wysiłku dziesiątek osób zaangażowanych w produkcję. Skutki błędów popełnionych już na samym początku ciągną się później za produkcją. Less Is More skupia się na developmencie całkowicie. Uczestnicy warsztatów uczą się jak prawidłowo przeprowadzić ten etap i pracować nad scenariuszem w sposób pozwalający zaprogramować niski budżet od samego początku. I o to nam właśnie chodzi. Dodatkowo ogromnym atutem jest międzynarodowy charakter projektu. LIM włącza uczestników w europejski obieg filmowy i otwiera nowe możliwości międzynarodowej koprodukcji.

Czyli inicjatywa ma realne szanse na zwiększenie ilości międzynarodowych koprodukcji także w przypadku kina niskobudżetowego.
Właśnie takie jest założenie. Na rynku audiowizualnym pojawia się każdego roku bardzo wiele interesujących projektów. Aby je sfinansować, trzeba szukać środków w różnych krajach. Granice geograficzne w tym konkretnym przypadku zacierają się. Te językowe również. Świat stoi otworem i warto z tego korzystać. LIM ma pokazać, jaka jest do tego droga. Niski budżet to tutaj słowo-klucz.

Jakie są inne zasadnicze cele inicjatywy?
Te najważniejsze to przede wszystkim rozwijanie świadomości znaczenia developmentu i przekazanie wiedzy, jak należy tę fazę przeprowadzić. Projekt ma na celu nauczenie uczestników, jak projektować niskobudżetową produkcję już na etapie prac literackich, a także wyposażenie uczestników w umiejętności, które ułatwią im poruszanie się w świecie koprodukcji europejskich. Ważna jest również pomoc w pracy nad projektem i umożliwienie pozyskania środków i partnerów do jego realizacji.

Do których filmowców adresowany jest projekt?
Przede wszystkim do piszących reżyserów i scenarzystów, którzy w toku warsztatów rozwijają swój pomysł na film. Less Is More sięga jednak o wiele dalej. Zakłada, że w grupie uczestników znajdzie się czterech producentów bez projektu, zainteresowanych produkcją niskobudżetową. Na każdego z nich przypadnie czterech autorów pracujących nad tekstami. Chodzi o wzajemne uczenie się od siebie i wymianę perspektyw. Tak naprawdę, kiedy patrzę na to wszystko szerzej, to wiem, że LIM skierowany jest do młodych twórców sektora audiowizualnego, których ma on włączyć w obieg europejski. Kiedy jednak przyglądam się bliżej, widzę, że projekt obejmuje swoim ramieniem również reżyserów i scenarzystów, którzy mieli w dorobku przynajmniej krótki metraż lub byli tuż po debiucie fabularnym. Ale do LIM-u kwalifikują się również artyści zainteresowani produkcją filmową związani z teatrem lub sztukami wizualnymi. Gołym okiem widać więc, że grupa specjalistów, którzy czerpią korzyści z projektu jest naprawdę spora. I to cieszy mnie najbardziej.

Czy fakt, że Krakowskie Biuro Festiwalowe i Krakow Film Commision partycypują w projekcie oznacza, że beneficjentami będą twórcy z regionu czy z całego kraju?
Bardzo zależy mi na jak najliczniejszym udziale Polaków, oczywiście idealnie, gdyby były to osoby z Małopolski, ale najważniejsze, żeby projekty były mocne merytorycznie, bo napłynęło ponad 300 zgłoszeń. Przed nami teraz mnóstwo pracy i wielogodzinny proces selekcji kandydatów.

Istotnym elementem LIM jest rzeczywistość wirtualna. Czy faktycznie już wkraczamy w epokę, kiedy VR zacznie odgrywać realny wpływ na proces komunikacji w świecie filmu?
Virtual Reality to właściwe tylko kolejny krok w rozwoju tego, co już znamy. Dziś trudno nam sobie wyobrazić produkcję filmową bez elektronicznych narzędzi komunikacji. I właśnie ta wszechobecność elektroniki może być kluczem do obniżenia kosztów. Najoczywistszy przykład: eliminujemy koszty przemieszczania się, dzięki możliwości komunikowania się przez internet. Grupa robocza projektu LIM odbywa spotkania za pośrednictwem platformy opracowanej na potrzeby Le Groupe Ouest, dzięki czemu w jednym momencie wszyscy razem jesteśmy gdzieś pomiędzy Francją, Belgią, Polską i Rumunią. Mogę więc śmiało powiedzieć, że nie tylko wkraczamy w tę epokę, ale faktycznie już w niej jesteśmy.

Kiedy możemy się spodziewać pierwszych efektów projektu? Jak długo będzie on działał?
Zaplanowany jest na lata 2017-2018. Pierwsza grupa uczestników zostanie przeszkolona w okresie od marca do października 2017 roku.

Wspomniała pani, że założeniem projektu jest redukcja kosztów – jakie są wasze propozycje w tym zakresie?
Często jest tak, że autor wkłada w swój pomysł serce, a potem długo szuka producenta. Ktoś podejmuje się produkcji, ale pod warunkiem ścięcia kosztów i przeróbek gotowego scenariusza. Później pojawiają się kolejne cięcia i w efekcie projekt traci niestety swoją tożsamość. W Less Is More chodzi o odejście od tego schematu. Doskonale ujmuje to motto LIM zaczerpnięte z wypowiedzi Orsona Wellesa: „The enemy of art is the absence of limitations” („Wrogiem sztuki jest brak ograniczeń”). A więc miejmy świadomość przeciwności, ale traktujmy je jako źródło inspiracji i zmierzajmy do celu.

Czy propozycje, które oferuje projekt, są sprawdzone, czy to raczej teorie, które dopiero zostaną przetestowane?
Inicjatywa oparta jest na szeregu rozwiązań sprawdzonych przez naszych partnerów, zwłaszcza Le Groupe Ouest, ale dla wszystkich podmiotów biorących w niej udział to wypłynięcie na szerokie wody. Natomiast patrząc na nasz grunt – jak wspomniałam, znaczenie fazy developmentu należy wzmacniać, bo to ma przełożenie na jakość kina. Nie można też ignorować dokonującej się zmiany technologicznej – w Małopolsce mamy tego świadomość, m.in. dzięki współpracy ze Sławomirem Idziakiem i warsztatom Film Spring Open. LIM ma wobec nich charakter komplementarny. Współpracujemy z Torino Film Lab, na gruncie dokumentu – z Doc Lab Poland. Less Is More stanowi jeszcze jedno ogniwo. A że to pierwsza edycja, sądzę, że przez najbliższy rok wszyscy mamy szansę wiele się nauczyć.

rozmawiał Artur Zaborski

Magazyn Filmowy SFP 2017/02
przedruk za zgodą redakcji

AddThis Social Bookmark Button
 
 
 
 
Nie czytasz? Nie idę z Tobą do łóżka!