Postprodukcja, czyli między ostatnim dniem zdjęciowym a wykonaniem kopii wzorcowej [fragment, Magazyn Filmowy]

„Często pod koniec okresu zdjęciowego słyszę ludzi z ekipy mówiących: no, skończyliśmy film. Zawsze wtedy mówię: skończyliśmy zdjęcia, a z filmem to jeszcze długa droga. Naprawdę jeszcze szereg miesięcy się potem pracuje. Postprodukcja jest długa, żmudna, kosztowna, nieliczni się teraz na tym znają i niewielu się do tego garnie, bo jest to sfera mało spektakularna i związana właśnie ze żmudną pracą” – Ewa Jastrzębska, kierownik produkcji ponad dwudziestu filmów fabularnych i dyrektor ds. produkcji Studia Munka, tak charakteryzuje okres rozciągający się między ostatnim dniem zdjęciowym a wykonaniem kopii wzorcowej.

Ten okres jest dla powstania filmu kluczowy, a znacznie mniej przyciągający uwagę niż kipiący adrenaliną, obfitujący w przygody i dający asumpt do długo opowiadanych anegdot okres zdjęciowy. Postprodukcja jest nie tylko elementem działań, zmierzającym do powstania filmu, który w stopniu niewspółmiernym do swojej wagi i znaczenia, pozostaje ukryty w cieniu, ale również tym, na który w największej mierze wpłynęła rewolucja technologiczna ostatnich kilkunastu lat. W jej wyniku, staje się on elementem nieporównanie bardziej skomplikowanym, technologicznie zaawansowanym, ale i oferującym niespotykane dawniej możliwości.

W okresie postprodukcji wyróżnić możemy trzy rodzaje prac podejmowanych przez ekipę filmową: montaż obrazu, udźwiękowienie oraz prace końcowe (korekcja barwna, transfer materiałów, wykonanie kopii). Praca z obrazem i dźwiękiem diametralnie przeobraziła się w ostatnich latach w związku z rozwojem technologii cyfrowej. Analogowe stoły montażowe powędrowały na złom lub do muzeów, a zwycięstwo nośników cyfrowych jest tak bezapelacyjne, że producenci taśmy zarzucają już jej dalsze wytwarzanie. Powszechnie zwykło się sądzić, iż główną przyczyną porzucenia celuloidu jest kalkulacja ekonomiczna, a rewolucja cyfrowa przynosi wymierne oszczędności w filmowych budżetach. Sprawa nie jest jednak tak oczywista, zdarza się słyszeć i takie głosy pośród producentów, że zamiast obniżenia kosztów cyfrowa rewolucja przyniosła ich wzrost (m.in. poprzez wynagrodzenia dla dodatkowych członków pionu operatorskiego czy wydatki na archiwizację i utrzymywanie kopii cyfrowych). Jest to kwestia budząca najżywsze kontrowersje i różnice zdań, stąd jeszcze do niej w tym artykule powrócimy.

Czytaj więcej: http://www.sfp.pl/magazyn,96,f6b4329ca3a78ebf8c04fcfbdd7428f0,pdf.html#page=10

Źródło: "Magazyn Filmowy SFP", nr 38/październik 2014
Oryginalny tytuł: "Postprodukcja, czyli między ostatnim dniem zdjęciowym a wykonaniem kopii wzorcowej"
Autor: Marcin Adamczak
Przedruk za zgodą "Magazynu Filmowego SFP"

AddThis Social Bookmark Button